Miniony weekend (2-3 lutego) obfitował w pokaźną dawkę rozgrywek pod derterską tarczą. Zaczynając od dwóch turniejów (te opisane będą oddzielnie z tym, że sobotni turniej Cricketa jest juz na stronie) poprzez trzy mecze ligowe w ramach Gnieźnieńskiej Drużynowej Ligi Darta. Jeden z nich „hit rozgrywek” to pojedynek na szczycie rozegrany pomiędzy dwoma drużynami posiadającymi taką samą ilość punktów a dzieli ich tylko różnica w setach. Lecz o tym pojedynku pozwolę sobie napisać na samym końcu.
Pierwszy z rozegranych spotkań pomiędzy drużynami Sing Sing zajmujący pozycję ósmą w tabeli a ekipą Żubrów będących na miejscu szóstym nie zapowiadał wielkiej sensacji. Jednak jak to w sporcie bywa nie jednego już w życiu jakiś mecz czy też pojedynek zaskoczył, tak też było w tym przypadku. Teoretycznie słabszy Sing Sing już od dwóch pierwszych singli udowodnił, że "skóry" łatwo nie sprzedada a mecz będzie zacięty. Pierwsze single Sing Sing

wygrywa 3:1 a pojedynki deblowe kończą się remisem 1:1, co dawało wynik po dwóch częściach gry 4:2.
Trzecia cześć spotkania - drugie single to walka równorzędna kończąca się remisem. Jak się później okazało, pierwsze wygrane single zadecydowały o fakcie, że zwycięską drużyną będzie Sing Sing, która według statystyk była na pozycji przegranej a tym zwycięstwem wskoczyła na miejsce siódme w tabeli równając się punktowo z Żubrami.
Drugim meczem w ramach rozgrywek GDLD, było spotkanie drużyny Pyrlandi zajmującej miejsce piąte w tabeli z drużyną Ósemek zajmujących trzecie miejsce. Jak w poprzednim opisanym meczu tak i tu faworytem dnia była silniejsza ekipa Ósemek zajmująca wyższe miejsce w tabeli. Spotkanie od samego początku do samego końca zacięte o czym może

świadczyć fakt, że mecz kończy się remisem i podziałem punktów. W ostatecznym rozrachunku ciut lepiej wypadła Ósemka, która zdobyła jeden leg więcej, co może być potrzebne w przyszłości do podliczania punktów, setów i różnicy w legach.
Tym remisem Pyrlandia, która jakby wygrała ten mecz mogłaby przeskoczyć wyżej notowaną ekipę Hofików a tak zajmuję nadal piąte miejsce. Ósemka również zaprzepaściła tym samym awans na pozycję drugą, ponieważ jeden punkt tylko zbliżył ich do Poison Arrow, która swój mecz przegrała o czym poniżej będę pisać.
Kolejnym ostatnim w tym weekendzie rozegranym pojedynkiem tzw. "hitem" ligi, był mecz dwóch najsilniejszych

drużyn, posiadaczy do tego meczu takiej samej ilości punktów a dzieli ich tylko różnica w setach, która korzystnie wypada dla drużyny Wareckiej.
Konfrontacja tych zawodników, którzy pod tarczą za sobą nie przepadają była bardzo zacięta. Do ciekawych meczy można zaliczyć pojedynek Romana Jarzyńskiego i Wojciecha Kujawskiego. Dodajmy, że ostatni tydzień Jarzyński i Kujawski bardzo dobrze grali w turniejach czyli mieli tzw. formę czego udokumentowaniem był ich mecz. Pierwsze dwa legi zakończyły się remisem i w walce o punkty dla drużyny, kiedy mając możliwość kończenia Jarzyński z rzutu na rzut zamiast kończyć „rozdrabniał” się na liczniku, dochodząc do podwójnej jedynki. W tym samym czasie Kujawski również przez 4-5 kolejek miał ten sam problem. Jednak ostatecznie tą walkę wygrywa Wojciech Kujawski zdobywając pierwsze cenne punkty dla Poison Arrow.
Również ciekawym meczem, był debel Kujawski/Jeżowski grających przeciw Żabce i Bukowskiemu. Jak w poprzednim

pojedynku tak i tu dwa pierwsze legi kończą się remisem. Trzeci ostatecznie wygrywa para Kujawski - Jeżowski.
Kolejne legi wypadają lepiej na korzyść Wareckiej, która spotkanie wygrywa 6:4 w setach a w legach 14:8, tym samym nadal pozostając liderem rozgrywek.
Nie pomógł Poison Arrow zawodnik Łukasz Łuczak specjalnie ściagnięty na ten mecz z drużyny El Dorado, biorących udział w Wielkopolskich Drużynowych Rozgrywkach Darta. Patrząc na rozpiskę, bo nie wiele osób wie, że pierwsi zawsze wpisują się goście a gospodarz ma tą przewagę, że do już rozstawionych zawodników może ustawić swoich według, kto jak w drużynie gra. I tu mogę śmiało powiedzieć, że w meczu na szczycie, kapitam Wojciech Kujawski dokonał kilka niecelnych ustawień, które mogły być przyczyną ich porażki. Jedną z nich jest zaczynając od debli odstawienie Jarosława Wawrzyniaka, który coprawda przegrał pierwsze single ale nie dane mu było wykazać się w deblach. W jego miejsce wchodzi z rezerwy Ewa Fryc, która w rozgrywkach indywidualnych jest niewątpliwie słabszym zawodnikiem od Wawrzyniaka, pozostając w grze już do końca spotkania. Drugim dość sporym błędem było wystawienie Łukasza Łuczaka (gościnnie grającego w drużynie), który miał zagrać przeciw Patrykowi Żabce, aktualnemu Mistrzowi Polski. Kujawski, który mając dobrą formę w tym dniu, co pokazał późniejszy rozgrywany turniej debli, spokojnie mógł zagrać sam przeciw Żabce. To jest moje zdanie i tu mogę się mylić, choć jestem po rozmowie z Leszkiem Hoffmannem, który dokładnie tą samą opcję błędów przedstawił.
Wojciech Kujawski
- Jednak zmiana Wawrzyniak -> Fryc podczas gry okazała się o wiele lepsza ponieważ słaba dyspozycja Łuczaka na końcówce okazała się, że debel para Łuczak/Fryc przegrywa mecz z Jarzyńskim / Lamparskim. Dobrą grą Ewa Fryc zaskoczyła zawodników jak i swoich tak i przeciwników gdyż dało się usłyszeć takie słowa ze strony zawodników Warki.
Tomasz Kostencki + foto, wyniki i tabela