- Do Gniezna wróciłeś w glorii i chwale zwycięzcy. A z pewnością o nie byłeś jednym z głównych faworytów Jak oceniasz przebieg tego turnieju?
- No tutaj na pewno każdy zawodnik przyjechał walczyć o to, żeby dostać się do finału, a tam zdobyć jak najlepsze miejsce. Mój cel był również taki. Najpierw założyłem sobie, żeby awansować do półfinału i ten półfinał wygrać. A w finale wiadomo - jadą wszyscy najlepsi, najlepiej dopasowani do warunków torowych. Ale ja przed tymi biegiem finałowym założyłem sobie taki manewr, który udało się zrealizować i ostatecznie dał mi zwycięstwo.
- Czy znajomość toru, na którym się wychowywałeś miała jakieś znaczenie, czy niekoniecznie? No bo przecież już od kilku lat nie startujesz w Gnieźnie…
-Na pewno znajomość toru ma znaczenie, chociaż dzisiaj jechałem tutaj jest zupełnie innym silnikiem. Nigdy nie jeździłem na nim w Gnieźnie. Ale faktycznie na torze przy Wrzesińskiej mógłbym jeździć z zamkniętymi oczami, więc niewątpliwie był to dzisiaj mój atut.
- A jak oceniasz ten sezon, który powoli już zbliża się do końca. Po kilku latach w ekstralidze zdecydowałeś się na krok w tył. Wybrałeś pierwszoligową ekipę Wybrzeża Gdańsk, ale to związane było z przejściem do grupy seniorów. Nie żałujesz takiej właśnie decyzji
- Sezon oceniam na duży plus, ponieważ miałem dużo jazdy. Wiadomo że jak jest dużo jazdy, to można być spokojnym o to, że ta forma będzie krok po kroku szła do góry. W połowie sezonu miałem taką kolizję, po której straciłem najlepszy silnik. Odesłałem go do zagranicznego tunera i do dzisiaj go nie mam, co mi troszeczkę pokomplikowało sprawy sprzętowe. Na szczęście na koniec sezonu udało się tu na miejscu przygotować dobrą furę i jak widać było dzisiaj, spisuje się ona dobrze.
- Rzeczywiście widać było że ten motocykl spisuje się rewelacyjnie. W biegu finałowym Tai Woffinden tak naprawdę nie miał szans cię doścignąć…
- To prawda, dlatego duże słowa uznania dla mojego teamu i tunera Rysia Małeckiego za to, że tak znakomicie przygotowali mi ten sprzęt!
- W turnieju wywalczyłaś aż trzy puchary. To chyba największe osiągnięcie w karierze, jeśli chodzi o taki dorobek?
- Rzeczywiście moja kolekcja znacząco się powiększyła. Będę chyba musiał zrobić nową półkę...
- Jeszcze na koniec porozmawiamy chwilkę o Starcie, bo dzisiaj w Gnieźnie mieliśmy największe wydarzenie tego sezonu, ale rok 2016 będzie tutaj wspominany raczej niezbyt mile, bo po raz pierwszy w historii zabrakło drużyny w rozgrywkach ligowych. Kilka miesięcy temu powstało nowe stowarzyszenie i ambicją działaczy jest zgłoszenie zespołu do rozgrywek w przyszłym sezonie. Nie ukrywają oni, że będą chcieli budować skład w oparciu o wychowanków, którzy prezentują obecnie barwy innych klubów. Czy ty widziałbyś się w takiej drużynie?
Myślę, że za wcześnie jest jeszcze dyskutować na ten temat. Sezon jeszcze trwa. Czeka mnie co najmniej kilka startów. Później chciałbym odpocząć, przemyśleć pewne sprawy, ale nie wykluczam że podejmę rozmowy z działaczami Startu. Jaki przyniosą one efekt - zobaczymy!
rozmawiał: RADOSŁAW KOSSAKOWSKI
Liczba komentarzy : 0