PytaĹem zresztÄ
osób starszych ode mnie, i takĹźe sobie takiej sytuacji nie przypominali. Pojedynek koĹczÄ
cy zasadniczÄ
fazÄ zmagaĹ w II lidze ĹźuĹźlowej nie niósĹ ze sobÄ
zbyt wielu emocji, albowiem juĹź wczeĹniej wiadomym staĹo siÄ, Ĺźe gnieĹşnianie nie wygrajÄ
rundy zasadniczej, a pilanie nie mieli Ĺźadnych szans na udziaĹ w rundzie play-off. Przed meczem najwiÄcej dyskutowano raczej o tym, czy w ogóle do niego dojdzie. NiĹźowa aura i przechodzÄ
ce okresowo fronty atmosferyczne nie wróĹźyĹy dobrze organizatorom, którzy jednak nie ustawali w wysiĹkach, aby przygotowaÄ tor do bezpiecznej jazdy. Po meczu PaweĹ SiwiĹski, prezes GTM Start Gniezno nieco ironizujÄ
c stwierdziĹ, Ĺźe sĹuĹźby techniczne gnieĹşnieĹskiego klubu po intensywnej ulewie w ciÄ
gu trzech godzin potrafiĹy doprowadziÄ tor do stanu, który umoĹźliwiĹ przeprowadzenie caĹych zawodów, a w niektórych oĹrodkach nie udajÄ siÄ to nawet w ciÄ
gu trzech dni. SĹowa prezesa traktowaÄ naleĹźy jednak raczej jako swego rodzaju figurÄ retorycznÄ
. PrawdÄ
jest bowiem, Ĺźe toromistrz Kazimierz ĹwidziĹski ze swym pomocnikiem SĹawomirem NieĹacnym ciÄĹźko pracowali przez trzy dni, a wĹaĹciwie trzy noce, aby przygotowaÄ nawierzchniÄ na ewentualne opady. I to dziÄki temu niespeĹna trzy godziny prac w dniu zawodów, juĹź po przejĹciu ulewy, wystarczyĹy do tego, aby tor nadawaĹ siÄ do bezpiecznej jazdy. I to nie tylko bezpiecznej, ale równieĹź widowiskowej, bo jak pokazali Kacper Gomólski i Josh Pickering, wyprzedzaÄ moĹźna byĹo zarówno przy bandzie , jak i przy krawÄĹźniku. ZaangaĹźowanie toromistrzów doceniĹ po meczu trener Tomasz Fajfer mówiÄ
c: - NaleĹźÄ
im siÄ najwyĹźsze sĹowa uznania. Wykazali siÄ profesjonalizmem i zaangaĹźowaniem. OczywiĹcie mieliĹmy teĹź trochÄ szczÄĹcia, Ĺźe byĹo te dobre trzy godziny przerwy w opadach, bo dziÄki temu mogliĹmy odjechaÄ ten mecz w caĹoĹci.
Nad gnieĹşnieĹskim torem caĹy czas przesuwaĹy siÄ ciemne chmury i istniaĹo zagroĹźenie wystÄ
pieniem kolejnych opadów deszczu. Dlatego zrezygnowano z prezentacji. SÄdzia wraz z przedstawicielami obu druĹźyn i komisarzami obszedĹ tylko tor, a majÄ
c informacjÄ o kolejnej fali opadów zdecydowaĹ siÄ na rezygnacjÄ z kosmetyki nawierzchni. Na tor ani razu nie wyjechaĹ Ĺźaden ciÄ
gnik, ani (co wydaje siÄ oczywistym) polewaczka. Przeprowadzono tylko rÄczne równanie nawierzchni w okolicach pól startowych po wyĹcigu X, kiedy juĹź zawody, nawet w przypadku koniecznoĹci ich przerwania, moĹźna byĹoby uznaÄ za odbyte. Mimo tego, Ĺźe zawodnicy rywalizowali bardzo zaciÄcie, doszĹo tylko do jednego niegroĹşnego upadku. DziÄki temu zawody przeprowadzone zostaĹy bardzo sprawnie. Od rozpoczÄcia pierwszego wyĹcigu do zakoĹczenia ostatniego trwaĹy tylko 82 minuty – najkrócej w udokumentowanej historii ligowego ĹźuĹźla w GnieĹşnie.
RadosĹaw Kossakowski / foto Roman Strugalski - Szersza relacja fotograficzna z tego meczu TUTAJ