„Tylko wspólnie możemy osiągać sukcesy”

2023-04-08

Paweł Siwiński jesienią minionego roku został prezesem GTM Start Gniezno. To on ma poprowadzić gnieźnieński klub do odzyskania I ligi przez czerwono-czarnych. Tuż przed rozpoczęciem ligowych zmagań zapytałem go o kulisy przygotowań i cele na ten sezon.

 - Objął pan stery gnieźnieńskiego klubu w trudnym momencie. Degradacja zawsze wiąże się ze spadkiem zainteresowania kibiców, ale również potencjalnych sponsorów. Nie miał pan obaw, wątpliwości przed przyjęciem funkcji prezesa?

            - Obawy zawsze istnieją  ale nie ma co narzekać, tylko brać się do roboty - zebrać ludzi,  którym zależy na gnieźnieńskim klubie no i przekonać kibiców, że tylko wspólnie możemy osiągać sukcesy. Sport bez kibiców nie ma sensu, a bez pieniędzy nie jest możliwy w wymiarze profesjonalnym i tutaj apel do lokalnych przedsiębiorców, żeby każdy z nas dorzucił cegiełkę na miarę swoich możliwości.
            - Profesor Tadeusz Kotarbiński w „Traktacie o dobrej robocie” prezentował dwa style racjonalnego gospodarowania. Pierwszy to maksymalizacja efektu przy założonych nakładach, a drugi minimalizacja nakładów przy założonym celu. Której zasadzie będzie pan hołdował jeśli chodzi o prowadzenie klubu?

            - Pierwszy wariant jest mi bliższy. Nie możemy oczekiwać że we współczesnym sporcie osiągniemy coś oszczędzając na każdym kroku. Nie oznacza to, żeby wydawać pieniądze bez sensu, tylko odpowiednio je przekierować i wykorzystać.

            - Jakie były założenia dotyczące budowania składu?

            - Pierwotnie chcieliśmy zbudować skład w oparciu o absolutnego lidera. Myśleliśmy o zatrzymaniu  Michaela Jepsena Jensena, jednak warunki finansowe oferowane przez kluby pierwszoligowe uniemożliwiły nam zrealizowanie tego scenariusza. Skoro nie jeden doskonały, to dwóch bardzo dobrych zawodników zagranicznych jakimi są Sam Masters i Josh Pickering stanowiło podstawę budowy składu. Do tego silny zawodnik na U-24 i bardzo dobry zagraniczny junior. Polski junior, z racji doświadczenia, powinien brylować wśród młodzieży. Co do Polaków to Ginger (Kacper Gomólski – przyp. R.K.) powinien być liderem tej formacji,  a Zbigniew Suchecki i Hubert Łęgowik będą, mam nadzieję, uzupełniać punkty do 46 plus w każdym meczu.

            Czy wszystkie plany zostały zrealizowane? Z kim nie udało się dojść do porozumienia?

            Jak już mówiłem, nie wszystkie założenia udało się zrealizować. Ponadto  rozmawiałem sporo z Marcinem Nowakiem i Kevinem Fajferem. Była też opcja Oskara Polisa. Te rozmowy nie zakończyły się kontraktami, ale ostatecznie skład uważam za dobrze zbilansowany. Reszta okaże się na torze…

            - W jakim stopniu wpływ na budowanie składu miał trener Adam Skórnicki?

            - Trener Skornicki dołączył do sztabu relatywnie późno i rozmowy były już mocno zaawansowane, ale w końcowym etapie konsultowaliśmy z nim nasze decyzje.

            - Adama Skórnickiego chciał  już rok wcześniej ściągnąć do Startu Rafael Wojciechowski. Jak panu udało się to zrobić?

            - Czasami trzeba trochę szczęścia, a czasem trzeba szczęściu pomóc chwytając się za kieszeń (śmiech). Przy wyborze ważne były nazwisko i renoma pana Adama, a na efekty współpracy będziemy musieli poczekać do początku sezonu ligowego.

            - Trudne warunki atmosferyczne, a w konsekwencji również torowe sprawiły, że startowcy relatywnie późno rozpoczęli treningi na motocyklach. Nie doszło również do planowanych sparingów. Na ile może to mieć wpływ na rezultaty zwłaszcza pierwszych meczów?

            - Większość zawodników odbyła sporą ilość treningów na obcych torach, Australijczycy są już w trakcie sezonu w Anglii. Duńczycy sporo jeżdżą u siebie i nie tylko.Co do naszych zawodników, łapali możliwości startów w Polsce, najtrudniej wejść w sezon juniorom z racji ich mniejszego doświadczenia. Nie jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, że nie mogliśmy odbyć sparingów, ale nasi przeciwnicy też nie najeździli się jakoś specjalnie dużo, więc wszystko rozstrzygnie się na torze.

            - W treningach na torze przy ul. Wrzesińskiej uczestniczy Mateusz Jabłoński. O ile wiem jakiś czas temu rozwiązał on kontrakt z macierzystym klubem. Czy ta obecność oznacza szansę na powrót?
            - Mateusz od dawna nie jest zawodnikiem Startu. W chwili obecnej intensywnie trenuje na naszym torze i trzeba uzbroić się w cierpliwość, aż nadrobi stracony przez wypadek czas. Pozostajemy w bardzo dobrych relacjach z Mateuszem, jak i jego tatą więc w przyszłości każdy wariant jest możliwy.

            - Co będzie dla pana sukcesem klubu (drużyny)  w tym sezonie?
           
- Cel numer jeden to oczywiście  awans, ale jeśli przegramy tę rywalizację po sportowej walce, to pogratulujemy przeciwnikom i weźmiemy się do jeszcze  solidniejszej pracy.

 

rozmawiał: RADOSŁAW KOSSAKOWSKI


 

 

 

 





treść została wydrukowana ze strony
https://www.sportgniezno.pl/wiadomosc,tylko-wspolnie-mozemy-osiagac-sukcesy.html